MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

22 lutego 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Kolejna recenzja książki „Syn dwóch matek”

Ukazała się kolejna recenzja książki „Syn dwóch matek”. Myślę, że Tata bardzo by się z niej ucieszył.

„Syn dwóch matek”. Ożywiony reportaż wojenny.

Tragedia Zamojszczyzny znalazła swoje miejsce w wydanej parę lat temu „Małej zagładzie” Anny Janko, jednak okazuje się, że o tym wojennym nieszczęściu można napisać więcej. Dobrze się składa, że w momencie gdy trwa ofensywa informacyjna na temat niemieckich obozów śmierci, wciąż pojawiają się na rynku książki, które w jasny sposób pokazują, kto odpowiada za zbrodnie związane z II wojną światową. I że nie stoją za nimi żadni tajemniczy naziści, ale Niemcy, którzy najpierw gremialnie poparli Adolfa Hitlera, a potem do końca sprzyjali jego działaniom, tym wewnętrznym i tym zewnętrznym. „Syn dwóch matek” to pozycja mówiąca o wojnie; można by powiedzieć, że po raz kolejny, jednak sposób opowiadania autorki, córki znanego dziennikarza Macieja Piekarskiego, Małgorzaty Karoliny Piekarskiej, jest dość oryginalny. Poza tym tematyka zagłady ziemi zamojskiej dość rzadko pojawia się w naszym piśmiennictwie. Z tych dwóch powodów „Syn dwóch matek” to interesująca relacja, która ukazując losy jednego człowieka, przedstawia powszechny problem, którym było porywanie dzieci polskich przez Niemców.

Tym człowiekiem jest Jan Tchórz, znany osobiście autorce. Lecz nie ona pierwsza zaczęła opowiadać tę historię. Na początku był reportaż jej ojca, Macieja Piekarskiego, który ukazał się w „Stolicy” – kiedyś ogólnopolskim magazynie ilustrowanym, dzisiaj – periodyku wychodzącym jedynie w Warszawie. Reportaż ten dotyczył człowieka, który z powodów wojennych perturbacji został oddany przez biologiczną matkę innej kobiecie, aby za jakiś czas przejść drogę powrotną. W tle, oczywiście, trwała wojna, a Zamojszczyzna powoli zamieniała się w przestrzeń życiową dla prawdziwych Aryjczyków. Nie od dziś bowiem wiadomo, że rasa panów upodobała sobie sielskie krajobrazy, pełne pięknych widoków i czystego powietrza. A tam nie było miejsca dla podludzi.

Autorka, snując historię, opowiada o swoim pierwszym zetknięciu się z reportażem ojca. Miała wówczas dziewięć lat, a wojnę kojarzyła z „Czterech pancernych i psa”. Nic więc dziwnego, że tekst opisujący wstrząsające losy małego chłopca zrobił na niej wielkie wrażenie „Syn dwóch matek” powraca więc również do tamtego reportażu. Jest relacją, która opisuje losy bohatera z dwóch perspektyw: ojca i córki – obojga dziennikarzy. Starszy tekst jest typowo dziennikarską relacją z odkrywania prawdy o wojennych losach bohaterów, a nowszy ma formę listu do nieżyjącego już Macieja Piekarskiego, który zmarł osiemnaście lat temu. W tym intymnym zwierzeniu autorka pisze nie tylko o Janie Tchórzu, ale rekonstruuje niełatwe losy własnej rodziny. Zresztą główny bohater to również członek familii, bo jest stryjem autorki. Dzięki temu zabiegowi łatwo zauważyć różnice między męskim a kobiecym relacjonowaniem faktów. „Syn dwóch matek” ma też nieprzypadkowo podwójne autorstwo, jest przecież książką, która nie mogłaby powstać bez poprzedzającego ją reportażu.

Reportaż wojenny to gatunek nieco już zapomniany, wszak odchodzą ostatni świadkowie tego konfliktu, którym była II wojna światowa. Małgorzata Karolina Piekarska ożywia ten rodzaj relacji, nadając jej niezwykle osobistego charakteru, w końcu pisze o sprawach doskonale przez nią znanych. A że przy okazji upomina się o sprawstwo Niemców, nie nazistów, jest dobrym pretekstem do sięgnięcia po „Syna dwóch matek”. Bo, co prawda, wojna skończyła się 72 lata temu, ale kłamstwa na jej temat wciąż są powtarzane.

Autor: Michał Żarski

Źródło: http://wpolityce.pl/kultura/328295-syn-dwoch-matek-ozywiony-reportaz-wojenny-recenzja

20 lutego 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Recenzja z Ukrainy

Na Instagramie ukazała się bardzo pochlebna, wręcz entuzjastyczna recenzja ukraińskiego czytelnika/recenzenta. Dowiedziałam się o niej dzięki tzw. hasztagom. 

Польська підліткова література досягла значного розвитку, але в Україні на сьогодні вона поки що не стала такою популярною, як, наприклад, американська чи британська; шкода, адже українське та польське бачення світу дуже схожі, і це дозволяє легко заглиблюватися в книги. Цей ефект сповна відчувається при читанні романів «Клас пані Чайки» та «Лотерея» Малґожати-Кароліни Пекарської, польської письменниці та журналіста.
Останні років п’ятнадцять сила-силенна авторів разом з видавцями намагаються повторити успіх «хлопчика, який вижив», щорічно друкуючи мільйони примірників для підліткової аудиторії, проте поки що нікому не вдалося повторити цей феномен – щоб книжка подобалася як хлопцям, так і дівчатам. І от одного прекрасного зимового дня в руках опиняється книга з дітлахами на обкладинці, читаєш анотацію… проходить місяць, повертаєшся у реальність та усвідомлюєш, що дочитуєш другу книгу і відчуваєш приблизно те, що відчувають шанувальники серіалів «Світлячок» та «Зоряна брама». Все не може так скінчитися… має бути продовження…
Герої романів – гімназисти у першій книзі та ліцеїсти у другій – типові польські підлітки середини 00-х рр., коли Інтернет ще не набув масової популярності, а «поттероманія» була у зеніті. У кожного персонажа свій неповторний характер і чітка мотивація, від чого слідкувати за ними стає значно приємніше і часом напруга зростає на стільки, що не наважуєшся перегорнути сторінку, аби не завдати шкоди комусь з героїв.
Сподіваємося на продовження!
Велика вдячність Видавничому дому «Школа» та всім тим чудовим людям, які сприяли появі книг пані Пекарської українською мовою!

Autor: Stanislav Tanasiychuk

Źródło (Instagram): https://www.instagram.com/p/BQZV2SyF94o/

18 lutego 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

I jeszcze jedna recenzja

Na blogu „Tu czytam” prowadzonym przez recenzentkę i pisarkę Izabelę Mikrut ukazała się kolejna recenzja

Młodzież

Ku zadowoleniu czytelników Małgorzata Karolina Piekarska napisała tom o dalszych losach bohaterów „Klasy pani Czajki”. W pierwszej powieści przeprowadzała nastolatki przez całe gimnazjum, w „LO-terii” idzie za nimi do szkół średnich i obserwuje coraz bardziej skomplikowane relacje. Część dawnych znajomych utrzymała ze sobą kontakt i mimo zmiany szkoły spotyka się na imprezach czy podczas wspólnych wyjść do kina. Nowa szkoła to również szansa na zmiany, na budowanie nowej tożsamości – i na znajomości, które mogą przynieść wiele dobrego ludziom.
„LO-teria” jest ostrzejsza niż „Klasa pani Czajki”. Wyzwania, z jakimi mierzą się bohaterowie, należą do bardziej skomplikowanych, dużo więcej tu też… przemocy. Raz to dziewczyna może dla zemsty zlecić pobicie chłopaka, innym razem do agresji doprowadzeni zostaną spokojni koledzy – w obronie koleżanki. Pojawiają się problemy ponad siły niedojrzałych emocjonalnie bohaterów: niechciana ciąża czy szantaże. Autorka podsuwa obrazy przemocy domowej, ale i sytuacje „odwrotne”, gdy ktoś niszczy możliwość zyskania rodziny. W „LO-terii” pojawia się śmierć – i ta tragiczna, i ta naturalna – a młode pokolenie wcale nie jest przed nią chronione. Poza tym Piekarska wprowadza standardowe motywy z powieści młodzieżowych – konflikty z rodzicami, miłość, przyjaźń czy zazdrość. Bohaterów jest wielu i wikłają się w rozmaite relacje.
„LO-teria” to zestaw tematycznych rozdziałów. W każdym Małgorzata Karolina Piekarska skupia się na dwóch lub trzech wybranych nastolatkach wchodzących w interakcje – i odwołuje się do wyrazistego problemu, który czasami powróci w jednym z przyszłych fragmentów, a czasami jest zamkniętą całością dającą młodzieży do myślenia. Bohaterowie wciąż kłócą się lub godzą, próbują udzielać sobie wsparcia i pomocy albo szukać własnej drogi z dala od innych. Powoli sprawdzają też, co właściwie ich interesuje i czym chcieliby się zajmować w życiu. Coraz poważniej myślą o przyszłości, co nie przeszkadza im we wszczynaniu infantylnych kłótni tu i teraz.
Ale dorośli też nie są bez winy. Istnieją tacy, którzy – po ciężkich chorobach i wyzwaniach niesionych przez los – zyskali odpowiedzialne i rozsądne dzieci, są i tacy, którzy wciąż popełniają błędy i pakują się w kłopoty. Jedni swoimi obawami niszczą udane związki pociech, drudzy przegrywają własne życie. Nie zawsze kłótnie są efektem uprzedzeń i niechęci – u mamy Małgosi nasilające się irracjonalne ataki na domowników to zapowiedź bezwzględnej choroby. Małgorzata Karolina Piekarska bardzo dba o to, by bohaterowie „LO-terii” rzeczywiście mieli powody do zmartwień – i do wspólnego szukania rozwiązań. Ta autorka nie proponuje wydumanych sporów o byle błahostkę. Kiedy nawiązuje do międzyludzkich konfliktów, zawsze ma na uwadze lekcję, jaką z lektury wyciągną nastolatki. Pisze tak, żeby zakamuflowane w tekście wskazówki przydały się odbiorcom. Chociaż wiele z nich pojawia się w dialogach, nie mają posmaku psychologicznych pogadanek z teorii – autorka woli, by bohaterowie dochodzili do ważnych wniosków samodzielnie – wtedy ich doświadczenia będą cenniejsze dla czytelników. „LO-teria” to mądra książka, która dostarcza też nastolatkom ciekawych (i „życiowych”, mimo że przerysowanych) fabuł oraz portretów. To wartościowa lektura – cieszy zatem fakt, że powraca na rynek wydawniczy i będzie mogła dotrzeć do większej liczby odbiorców. „LO-teria” to książka napisana ze znawstwem tematu, ale i z humorem, uniwersalna i niestroniąca od trudnych zagadnień.
12 lutego 2017

Autor: Izabela Mikrut

Źródło: http://tu-czytam.blogspot.com/2017/02/magorzata-karolina-piekarska-lo-teria.html

16 lutego 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

I znowu recenzja „LO-terii”

Ukazała się kolejna recenzja. Tym razem na blogu Górówianki.

„Klasa pani Czajki” jest najlepszym przykładem, że dzieci bardzo szybko dorastają i wchodzą w świat problemów dorosłych, a ich drogi troszkę się rozchodzą. Jednym z powodów są różne licea, nieporozumienia, niedomówienia, wchodzenie w nowe kręgi znajomych. Bohaterzy są doroślejsi, bogatsi w doświadczenia, odkrywają nowe emocje, nawiązują bliższe relacje, ale z drugiej strony zadziwiająco łatwo zrywają wcześniejsze znajomości i ciągle zbyt łatwo ulegają emocją. Z grupki popisujących się gimnazjalistów zmienili się w poważniejszych licealistów, których licealne życie zaczyna się już na wakacjach. Małgosia wyjechała do cioci Doroty w Stanach Zjednoczonych, dzięki czemu może podszlifować język, poznać rodaków mieszkających w Nowym Jorku oraz miasto, które zna z filmowych kadrów. Wakacje w nowym miejscu to także czas nawiązywania nowych znajomości.
Jej chłopak, Maciek, w tym czasie jest z kolegami na obozie wędrownym, gdzie musi nie tylko pokonać własne słabości, ale zmierzyć się z Agatą poszukującą jakiegokolwiek chłopaka. Wakacyjna „miłość” będzie się ciągnęła za chłopakiem bardzo długo i przyniesie wiele szkód. Również w związku Michała i Kingi pojawią się burze, ich losy zostaną wywrócone do góry nogami. W życie każdego z bohaterów wkroczą nowi znajomi z własnymi doświadczeniami, przez co akcja staje się bardzo rozbita i wielowątkowa. Fabuła składa się z kolejnych scenek, będących wynikiem wcześniejszych. W całej książce nie ma akcji zmierzającej w określonym kierunku. Ot, takie wycinki z życia zwykłej młodzieży, która doświadcza utraty, uczy się pomagać, zmaga się z nauczycielami oraz problemami rodzinnymi. Każdy rozdział to kolejny wycinek świata licealistów mieszkających w Warszawie. Tytuł dobrze oddaje akcje: to loteria losów bohaterów, których poznaliśmy w „Klasie pani Czajki” i tych, którzy dopiero teraz wkroczyli na strony książki. Wśród całej tej gamy postaci nie zabraknie wybijających się na plan pierwszy, na którym na pewno znajduje się wspomniana para Małgosia i Maciek. Ich miłość zostaje poddana próbom, ale wzajemnie zrozumienie, zainteresowanie kulturą, wspólne spędzanie czasu na rozwijaniu zainteresowań owocuje, dzięki czemu zawsze mogą na siebie liczyć.
Nie zabraknie też Kaśki, która wybrała się do najgorszego liceum i dzięki temu ma lepsze oceny od znajomych z wcześniejszej szkoły. Jej postępy w nauce zostają docenione przez rodziców, którzy kupią jej bardzo dobry komputer, który będzie początkiem dość dziwnej przygody uzmysławiającej młodym ludziom, że trzeba uważać na znajomości zawierane przez internet.
Pojawia się też dość dziwna Kamila, która po stracie chłopaka (zginął w wypadku) przeżywa żałobę i sprawia, że jej otoczenie jest smutne. Dziewczyna staje się niesamowicie zaborcza.
„LO-teria” to opowieść o licealistach dla licealistów. Małgorzata Karolina Piekarska pokazuje, że życie młodzieży wcale nie jest takie proste. Małgosia musi się ścierać z matką, która chce by zajęła się nauką zamiast spotykała z chłopakiem, Marcin traci mamę, którą musi zastąpić młodszemu rodzeństwu, Kamila musi pogodzić się z własnym bólem i tak dalej. Każdy nastolatek jest inny i ma odmienne problemy.
„LO-teria” zdecydowanie różni się od „Klasy pani Czajki”. Mniej tu jest zabawy, więcej zmagań z trudami życia, podejmowania ważnych decyzji, wchodzenia w świat dorosłych oraz ponoszenia odpowiedzialności za własne decyzje, które potrafią zaskoczyć czytelników.
Książka na pewno da młodym ludziom wiele do myślenia i pozwoli poczuć im, że nie tylko oni zmagają się z kłopotami, że nie tylko ich świat przerasta. Lekturę polecam gimnazjalistom oraz licealistom.

Autor: Anna Sikorska

Źródło: http://annasikorska.blogspot.com/2017/02/magorzata-karolina-piekarska-lo-teria.html

15 lutego 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

„100 lat w Warszawie”, czyli znów zapraszam przed telewizory

19 lutego 2017 o g. 16:35 oraz 20 lutego 2017 o g. 5:35 i 21 lutego 2017 o g. 1:30 zapraszam przed telewizory. Na antenie TVP regionalna wyświetlony zostanie mój zrobiony półtora roku temu film dokumentalny pt. „100 lat w Warszawie”. Kto nie widział – zapraszam.

michal_piekarskiakt-urodzenia-michalamichal-piekarski

„100 lat w Warszawie” to film dokumentalny, który poprzez życiorys i osobę prapradziadka autorki Michała Piekarskiego (1841-1938), warszawskiego kowala, który żył 97 lat, pokazuje, jak na przestrzeni lat zmieniała się Warszawa i panujące w niej obyczaje.  Jak gaszono pożary? Ilu w mieście było kowali? Ile było szkół męskich a ile żeńskich?
W wycieczce po Warszawie – tej dawnej i obecnej – bierze udział (wraz z autorką) varsavianista Janusz Owsiany.

scenariusz i reżyseria: Małgorzata Karolina Piekarska
zdjęcia: Jarosław Mytych
dźwięk: Marek Nowakowski
montaż: Bożena Swierż
oprac. muzyczne: Marianna Zając
czytał: Grzegorz Szponder
kierownictwo produkcji: Barbara Kubicka
w filmie wykorzystano materiały archiwalne TVP S.A.
Twórcy dziękują za pomoc firmie kowalskiej „Hefajstos”.
Produkcja TVP Warszawa 2015

Emisja na antenie TVP REGIONALNA.