MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

19 sierpnia 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Wywiad na portalu Warszawa.pl

Między dzikością a zdziczeniem

Rozmowa z Małgorzatą Karoliną Piekarską o przyrodzie, miłości i rasizmie w tle II wydania jej książki p.t. „Dzika”.

Ukazało się drugie wydanie Twojej młodzieżowej powieści „Dzika” we wszystkich recenzjach można przeczytać, że nie zestarzało się, a nabrało na aktualności.

Też zwróciłam na to uwagę, ale prawdę mówiąc spodziewałam się takiej reakcji. Dzika jest młodzieżowym kryminałem z kilkoma warstwami. Jedną z nich jest ochrona dzikiej przyrody, drugą miłość, a trzecią rasizm. Teraz ta ostatnia warstwa wybija się na plan pierwszy, bo paradoksalnie coraz więcej w Polsce jest przejawów rasizmu. A niby powinniśmy się cywilizować, zaś patrzenie na drugiego człowieka jak na kogoś gorszego tylko dlatego, że ma inny kolor skóry wyrzucać ze swojego zachowania. A jednak tak nie jest. Ten wątek w mojej książce nie wziął się zresztą z sufitu. Miałam 15 lat i czarnoskórą przyjaciółkę imieniem Eileen, którą poznałam w warszawskim Fan Clubie Beatlesów. Była wnuczką powstańca warszawskiego. Jej mama Warszawianka z dziada pradziada poznała jej tatę – studenta medycyny z Ghany i zakochała się. Para miała dwie córki. Jej tata został lekarzem ginekologiem, ale… w latach 70. i 80. w Polsce nikt nie chciał leczyć się u czarnoskórego ginekologa. Dlatego jej tata wyjechał do Wielkiej Brytanii. Moja przyjaciółka dołączyła do niego po maturze. Nie mamy dziś kontaktu, ale bardzo miło wspominam wspólnie spędzony czas. Kiedyś zabraliśmy ją z moim tatą pod namiot. Tata uwielbiał Eileen.

Czy ona spotykała się z rasizmem?

Oczywiście. Byłam tym zresztą zszokowana. Wychowywałam się w bardzo patriotycznym domu, w którym nie było ani ksenofobii ani rasizmu. Pewnie między innymi dlatego, że wuj mojego ojca – Henryk Podlewski – walczący pod Tobrukiem żołnierz wojsk polskich na zachodzie, osiadł po wojnie najpierw w Londynie, a potem na Wyspach Bahama i ożenił się z rodowitą mieszkanką tych wysp. Widziałam się z nim i jego żoną – ciocią Sandrą oraz ich synem Heniem juniorem wiele razy. Dziś myślę, że jako dziecko uważałam za naturalne, że każdy w rodzinie ma minimum jednego czarnoskórego człowieka. Kolor skóry Eileen był dla mnie czymś zupełnie normalnym. Dlatego pamiętam ogromny szok, kiedy poszłyśmy we dwie z Eileen w odwiedziny do naszej koleżanki Moniki, a ona otworzywszy drzwi i zobaczywszy nas razem, powiedziała: „Ty możesz wejść, ale Eileen musi zostać za drzwiami, bo moi rodzice nie znoszą Murzynów.” Powiedziałam wtedy, że w takim razie „moja noga nie stanie więcej w tym rasistowskim domu” i wyszłyśmy. Pamiętam, że szłyśmy potem uliczkami Grochowa i przez chwilę nic nie mówiłyśmy. Nie wiem o czym ona wtedy myślała, ale mnie trochę ta historia zburzyła obraz nas – Polaków. Bo wtedy pierwszy raz spotkałam się z takim zachowaniem. Potem pracowałam z koleżanką, której mama też była Polką, ale ojciec ze Sierra Leone. Opowiadała mi swoje „przygody” z naszymi rodakami. I między innymi z tego powodu napisałam „Dziką”. Paradoksalnie jej pisanie zbiegło się z pójściem mojego syna do gimnazjum, gdzie w klasie miał czarnoskórego kolegę – Mateusza. Jeździłam z jego klasą na wycieczki rowerowe, więc znałam niemal wszystkie dzieciaki. Mateusz pięknie śpiewał, był bardzo inteligentny, błyskotliwy i dowcipny. Bardzo go lubiłam, bo na wycieczkach dostarczał dużo radości. Pewnego dnia syn opowiedział mi, że Mateusz nie wszystkich może odwiedzać, bo niektórzy rodzice nie życzą sobie w domu Murzyna. To był dla mnie cios niemal obuchem w głowę. Okazało się bowiem, że minęło 25 lat od dnia, kiedy Monika nie wpuściła Eileen do swojego domu, Polska jest w Unii Europejskiej, mamy się za światowych, a tymczasem nadal ktoś kogoś odrzuca z powodu koloru skóry.

Twoja bohaterka jest czarnoskóra i jest harcerką…

Na 60 rocznicę powstania warszawskiego przyjechała cała masa polskich harcerzy spoza kraju. Wśród nich widziałam wiele czarnoskórych harcerek z USA czy Brazylii. Myślę więc, że to nie jest nic nadzwyczajnego. Przyznam jednak, że chciałam trochę poruszyć polskie społeczeństwo. Dlatego moja bohaterka jest czarnoskórą Polką, harcerką, patriotką i kocha historię. To jej ulubiony przedmiot w szkole. Dałam jej też coś z siebie, czyli miłość do króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, którego uważam za tragiczną postać dla polskiej historii, ale też postać fascynującą i niezwykle ważną dla mojego miasta. „Dzika” to druga część „Tropicieli” – kryminału, którego bohaterami też byli harcerze. Tam ciężar powieści opierał się na przygodach Kuby i Jagody, a tu na pierwszą linię wysuwa się przyjaciel Kuby – Rafał i Alicja, czyli tytułowa „Dzika”.

Ale „Dzika” to nie tylko ksywka Alicji. Ta powieść ma bardzo dwuznaczny tytuł.

Nie tylko dwuznaczny. Powiedziałabym, że bardzo wieloznaczny. Po pierwsze to oczywiście ksywka bohaterki. Ksywka wzięła się zresztą też z życia. Kiedyś na spacerze z Eileen spotkałam koleżankę z liceum z jej chłopakiem i ten zobaczywszy Eileen wypalił do mnie na osobności takie pytanie: „Skąd znasz Dziką? Ja ją widuję, jak biegnie do swojej szkoły i zawsze za nią wołam: ‘Dzika’”! Temu chłopakowi mojej koleżanki, Eileen bardzo się podobała. Był zachwycony jej urodą, ale jednocześnie przyznał, że nie zdecydowałby się na przedstawienie takiej dziewczyny rodzicom, bo by się wściekli. Wtedy zrozumiałam, że w tej ksywce jest też pewnego rodzaju fascynacja. Ludzi fascynują i dzicy ludzie i dzikie miejsca. Sami też bywają dzicy, bo takie zachowanie, jak wrzeszczenie za kimś na ulicy jest rodzajem dzikości, a nawet powiedziałabym zdziczenia. Dlatego dzika to nie tylko ksywka. To dzikość w nas wszystkich. W tytule zawarta jest też warstwa przyrodnicza. Ta dzika przyroda…

To już nie jest takie warszawskie…

Jak to nie? Co roku do stołecznego ZOO trafia masa dzikich zwierząt, które są znajdowane przez ekopatrole straży miejskiej na ulicach Warszawy. Ileż jest informacji o dzikich wężach znajdowanych w domach, na parkingach etc. Ludzie wypuszczają też do Wisły czy kanałków żółwie czerwonolice, które zmieniają nasz ekosystem. O tym trzeba mówić. Powieść „Dzika” wzięła się bowiem nie tylko z moich przemyśleń dotyczących polskiego rasizmu, ale też z tego, że pewnego dnia przeczytałam, iż na przejściu granicznym w Medyce zatrzymano TIRa, którego kierowca próbował nielegalnie wwieźć dziesięć tysięcy żółwi stepowych. Ja mam pewien problem z dużymi liczbami. Nie zawsze umiem sobie zwizualizować to, co się za nimi kryje. Zaczęłam więc myśleć, ile to jest dziesięć tysięcy żółwi i podzieliłam je przez trzydzieści osób w przeciętnej szkolnej klasie. Wyszło z tego, że na każdego ucznia przypadłoby trzysta trzydzieści trzy żółwie z kawałkiem. Zaczęłam zastanawiać się po co komu tyle żółwi i… tak odkryłam, że przemyt dzikich zwierząt jest trzecim na świecie co do wielkości przemytem, po broni i narkotykach. Na dodatek w przeciwieństwie do broni i narkotyków nie wymaga postawienia nielegalnej fabryki. Zwierzęta, jeśli mogę się tak wyrazić, same się produkują. Zaczęłam sporo czytać na ten temat, a nawet odbyłam w naszym ZOO specjalną lekcję w tzw. „chacie przemytnika”, którą dziesięć lat temu zorganizowała WWF Polska w niemal wszystkich polskich ogrodach zoologicznych. Lekcja była wstrząsająca, bo warunki, w jakich przemycane są zwierzęta to prawdziwy horror, który porównać można tylko z transportami do obozów koncentracyjnych. Żółwie stepowe są np. oklejane lasotaśmą, by nie wysuwały nóg ani głowy ze skorup i tym samym nie zdradziły przemytnika. Oczywiście jadą bez jedzenia i picia. Upchane są na styk w felgach kół TIRów. W takich warunkach, obijając się jeden o drugiego, podróżują te dziesiątki tysięcy kilometrów z Kazachstanu do Europy. To dlatego na sto żółwi tylko dziesięć przeżywa transport. Są jednak w takim stanie, że z tych dziesięciu dziewięć po kilku dniach czy tygodniach umiera i zostaje jeden, który żyje i tak o wiele krócej niż żyłby na wolności. Przy czym przemyt żółwi wbrew pozorom nie wygląda tak najgorzej, jak przemyt ptaków czy ssaków. A jest dlatego, że gdzieś tam mieszka ktoś, kto chce mieć egzotyczne zwierzę. Nie chcę epatować okropnościami, ale… proszę sobie wyobrazić, że milioner ma kaprys i chce mieć swojego szympansa. Dorosłego trudno jest wytresować. Potrzebny jest więc osesek., czyli taki szympans-niemowlak. Skąd go wziąć? Czy rodzina szympansów odda dobrowolnie swoje dziecko człowiekowi? Oczywiście, że nie. Dlatego na zlecenie milionera przemytnicy mordują całe stado szympansów. Zabijają małej małpce nie tylko rodziców, ale i rodzeństwo, wujków, dziadków i kuzynów. Bo szympansy będą bronić malucha aż do ostatniego osobnika w stadzie. To nie jest fikcja literacka, ale prawda. I to robi człowiek dla pieniędzy i kaprysu posiadania.

Akcja twojej książki dzieje się jednak w Warszawie.

Właściwie wszystkich moich książek dzieje się w Warszawie, choć oczywiście bohaterowie wyjeżdżają też poza stolicę. Myślę jednak, że te książki przemawiają nie tylko do Warszawiaków. Saska Kępa, gdzie mieszkają moi bohaterowie, ma w sobie coś z małego miasteczka. A Polska to częściej małe miasteczka niż duże miasta. Paradoksalnie jednak małe miasteczka zawsze żyją w cieniu wielkich miast. Saska Kępa, jako część Warszawy, żyje niby wolniej, ale czasem oddycha tym samym rytmem co całe miasto. Moi bohaterowie wędrują zresztą po konkretnych miejscach stolicy. Nie tylko po Saskiej Kępie i Grochowie, ale też odwiedzają ogród zoologiczny, a nawet zahaczają o Żoliborz, bo tam mieszka babcia Rafała. Ten fakt odnotował Paweł Dunin-Wąsowicz w swojej książce „Żoliborz literacki.”

A trafiają tam dlatego, że pewnego dnia znajdują na ulicy egzotyczne zwierzę i postanawiają je ukryć przed okiem złych ludzi właśnie na Żoliborzu. „Dzika” to kryminał.

Kryminał jest takim gatunkiem powieści, który trzyma w napięciu. Mam nadzieję, że udało mi się utrzymać czytelnika w napięciu do samego końca zachowując tę cechę gatunku. Bo to rzeczywiście jest kryminał, ale i jest to powieść o pierwszej miłości, a także taki mój protest przeciwko rasizmowi, ksenofobii oraz przedmiotowemu traktowaniu zwierząt. My często traktujemy je naprawdę bardzo źle. I są autorytety, które na to pozwalają. Pamiętam, że kiedyś przyszedł do nas ksiądz po kolędzie i powiedział do mojego taty, że nie wolno całować psa, bo pies nie ma duszy. No i krzyczał na tatę, że pies nie powinien spać z człowiekiem w łóżku. Strasznie się tata na to oburzył, bo on spał z naszą suką Fifą i często głaszcząc ją całował. Suka odeszła zresztą we śnie u ojca na łóżku. Miała 18 lat. Wtedy temu księdzu tata powiedział, że ludzkiej duszy pies może i nie ma, ale swoją psią duszę ma na pewno. Ja bardzo kocham zwierzęta. Chciałam zrobić dla nich coś konkretnego. Ta książka wbrew pozorom jest takim konkretem. Jeśli po jej przeczytaniu choć jeden czytelnik zrezygnuje z kupna na bazarze egzotycznego zwierzęcia i pochyli się nad naszymi udomowionymi psami, kotami, czy chomikami – uznam, że mi się to udało. Bo jeśli naprawdę kochamy zwierzęta powinniśmy pozwolić im żyć w ich naturalnym środowisku. Obejrzeć na żywo możemy w ZOO, które pomaga chronić zagrożone gatunki. To nasze warszawskie ZOO jest zresztą z roku na rok coraz piękniejsze i bardziej światowe. A trzymać w domu możemy te, które żyć bez nas nie mogą, jak moja jamniczka Frytka beze mnie.

Dziękuję pięknie za rozmowę i zapraszamy wszystkich do księgarń po nowe wydanie Dzikiej.

Rozmawiał Michał Pawlik

Źródło: http://www.warszawa.pl/kultura/miedzy-dzikoscia-a-zdziczeniem/

16 sierpnia 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Kolejna recenzja „Dzikiej”

Ukazała się kolejna recenzja „Dzikiej”. Tym razem autorstwa Anny Sikorskiej, czyli Górówianki.

Książki Małgorzaty Karoliny Piekarskiej znane są z poruszania bliskich dzieciom i młodzieży problemów. Pisarka z wielką wrażliwością pokazuje bohaterów, którzy muszą zmagać się chorobą, śmiercią, rasizmem. Do tego są to postaci, które mimo wielu wiekowych ograniczeń potrafią dokonać wielkich rzeczy. Tak jest i w przypadku Rafała Subocza z „Dzikiej” będącej kontynuacją „Tropicieli”. Jakub Stec z poprzedniej książki schodzi na dalszy plan, a na pierwszy wysuwa się jego kolega. Taki chwyt zastosowano również w „Klasie pani Czajki” i „LO-teri”: poruszanie kolejnych ważnych problemów i połączone z pokazaniem dalszych losów bohaterów.

Mieszkający na warszawskiej Saskiej Kępie bohaterzy pozwalają poznać nam wycinek stolicy, zabierają w świat swoich dylematów, odkryć i bohaterskich czynów. Opowieść zaczyna się od zakupów Rafała w osiedlowym sklepie. Wybierający się na obóz harcerski bohater zauważa tam czarnoskórą dziewczynkę (Alicję) nękaną przez jego rówieśników wołających za nią „dzika” i wyśmiewający się z koloru skóry. Młodemu harcerzowi jest głupio i przykro z powodu zachowania jego kolegów. Niezwykle ładna dziewczyna sprawia, że chłopak myśli o niej i próbuje dowiedzieć się czegoś więcej. Okazuje się, że Alicja jest wnuczką jego sąsiadki i bardzo dobrze mówi po polsku, przez co pierwsze wrażenie obcości mija. Mimo tego dziewczyna nigdy nie potrafi przeciwstawić się swoim prześladowcom. Jest delikatna i nieśmiała, a przez to nie zdolna nie tylko do skrzywdzenia kogokolwiek, ale też do obrony samej siebie. Jej „dzikość” to nieumiejętność postawienia się bandzie łobuzów.

Próby dowiedzenia się czegokolwiek i zbliżenia do dziewczyny są bardzo trudne. Jej dotychczasowe złe doświadczenia sprawiają, że unika ludzi, a od bliskich nie może dowiedzieć się niczego konkretnego o niej. Po powrocie do domu z obozu harcerskiego ponownie spotyka Alicję na basenie i pomaga uniknąć prześladowania ze strony Adasia (kolegi), a kiedy zaczyna się rok szkolny okazuje się, że nie tylko będzie chodziła do jego szkoły, ale jeszcze będzie siedziała z nim w jednej ławce, co nie napawała radością jego ojca, ale samego Rafała bardzo cieszy. W końcu będzie mógł zyskać jej zaufanie, pomóc jej, dowiedzieć się czegoś więcej o niej, zaprzyjaźnić. I tak się też dzieje. Ławkowa znajomość przeradza się w przyjaźń. Chłopak zaraża ją swoją pasją, zachęca do uczestnictwa w zbiórkach harcerskich, uczy śmiałości, pokonywania trudności, zaufania, budowania relacji z innymi ludźmi. Alicja stopniowo staje się coraz odważniejsza, a los poddaje ją wielkiej próbie: trafia na ulicy na żółwia, który okazuje się kluczem do trafienia na międzynarodową szajkę i wplątania w bardzo niebezpieczną aferę. Bohaterka zostaje porwana, a bliscy Rafała zostają poddani próbie pomagającej im pozbyć się uprzedzeń.

W powieści Małgorzaty Karoliny Piekarskiej nie zabraknie pościgów, porwań, rozwiązywania zagadek. „Dzika” to interesujący kryminał poruszający aktualne problemy wrogości, obcości, wykluczenia. Mimo upływu dziesięciu lat od pierwszego wydania książka okazuje się coraz ważniejsza i pomaga pokazać młodzieży ważne problemy. Delikatne dotknięcie tematu przez pokazanie, że inny kolor skóry może być podstawą do prześladowania, uświadomienie czytelnikom, że dyskryminowanie jakiejkolwiek odmienności jest złe pomaga otworzyć młodzież na ważne problemy etyczne. Dzięki książce Małgorzaty Karoliny Piekarskiej młodzi ludzie mogą sobie wyrobić zdanie na wiele problemów. Pisarka z wielką wprawą i wrażliwością pokazuje spustoszenie, jakie wywołuje rasizm i inne formy nietolerancji.

„Dzika” poza detektywistyczną powieścią poruszającą problem rasizmu, handlu zwierzętami, przedmiotowego traktowania istot żywych jest też historią o przyjaźni i miłości oraz odpowiedzialności. Pisarka w umiejętny sposób buduje świat problemów młodych ludzi, pokazuje międzypokoleniowe i międzykulturowe konflikty, codzienne wyzwania, naszego świata, dzięki czemu proponuje młodemu czytelnikowi dobrą zabawę oraz mądre treści zmuszające do innego spojrzenia na świat.

Całość wzbogacono interesującymi, prostymi ilustracjami autorstwa Agnieszki Świętek, dzięki czemu książka zyskała na lekkości. Proste i jednocześnie estetyczne rysunki pozwalają na lepsze przyciągnięcie uwagi młodych czytelników. Odpowiednie rozmieszczenie tekstu oraz niedługie rozdziały i zdania w stronie czynnej sprawiają, że lekturę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.

15 sierpnia 2017

Autor: Anna Sikorska

Źródło: http://annasikorska.blogspot.com/2017/08/magorzata-karolina-piekarska-dzika-il.html

9 sierpnia 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

I jeszcze jedna recenzja „Dzikiej”

Ukazała się kolejna recenzja „Dzikiej”. Tym razem na portalu „Co przeczytać”.

Książka pt. Dzika to idealna propozycja dla młodzieży. Przygoda połączona z sensacją to kombinacja, która porwie nawet najbardziej wymagającego odbiorcę. A trzeba zauważyć, że w dzisiejszej dobie Internetu i wysoko rozwiniętej technologii, nie jest łatwo zaciekawić młodocianego Czytelnika. Małgorzata Piekarska już raz udowodniła, że potrafi poruszyć i zaintrygować. To właśnie jej zawdzięczamy hit pt. Klasa Pani Czajki, który szturmem podbił serca Polaków. Czy i tym razem będzie podobnie?
Dzika, czyli jak przemycić ważne tematy pod przygodowo-sensacyjnym płaszczem
Głównym bohaterem książki jest nastoletni Rafał. Do klasy chłopaka trafia Alicja, która od razu wzbudza jego zainteresowanie. Jednak jego ciekawość to zupełnie inna reakcja od tego, z czym do tej pory mierzyła się dziewczyna. Choć mieszka w Warszawie i potrafi doskonale porozumiewać się w języku polskim, wszędzie, gdzie się pojawia, budzi kontrowersje. A wszystko przez to, że kolor jej skóry znacząco różni się od tego, jaki posiadają jej rówieśnicy. Choć nikt nigdy otwarcie nie przyznał się, że jest rasistą, Alicja dzień w dzień zmaga się z upokorzeniem i wyzwiskami.
Rafał próbuje poznać ją bliżej, jednak dziewczyna jest bardzo nieufna. I właściwie nie ma, co się jej dziwić. Pierwsze dni tuż po przeprowadzce do stolicy Polski nie były dla niej najprzyjemniejsze. Mimo początkowych trudności i niewybrednych uwag dwoje nastolatków powoli się do siebie zbliża. Wkrótce Rafał dochodzi do wniosku, że Alicja to całkiem ładna dziewczyna. Nawiązują wspólną nić porozumienia, mimo iż ojciec chłopaka nie ukrywa wrogiego nastawienia wobec tytułowej „Dzikiej”.
Okazuje się, że już niedługo życie tej dwójki zmieni się diametralnie. A wszystko przez międzynarodową szajkę, której nieświadomie nadepnęli na odcisk.
Książka pt. Dzika to jedna z tych powieści, którą warto podsunąć młodemu Czytelnikowi. Porusza nie tylko tak ważne kwestie, jak rasizm i tolerancja, ale opowiada również o sile przyjaźni i miłości. Pod płaszczem sensacyjnej powieści, po brzegi wypełnionej przygodami, młody odbiorca ma szansę poszerzyć swój światopogląd. Dlatego też gorąco polecamy tę powieść!

8 sierpnia 2017

Autor: Paulina Jaszczurowska

Źródło: http://www.coprzeczytac.pl/dzika-malgorzata-karolina-piekarska/

7 sierpnia 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Kolejna recenzja „Dzikiej”

Ukazała się kolejna recenzja mojej powieści „Dzika”. Jej autorką jest Katarzyna Kubiak.

Wartka akcja, wątek kryminalny, rozstanie… Czyżby kolejna bestsellerowa pozycja dla dorosłych? Nic bardziej mylnego – poznajcie książkę Małgorzaty Karoliny Piekarskiej „Dzika”.

Ostatnie miesiące mijają mi pod znakiem poszukiwań nakierowanych na wartościowe książki dla dzieci i młodzieży. Półki wydawnicze od lat uginają się od ciężaru powieści i bajek dla młodego pokolenia, a autorzy co rusz zaskakują nowymi pomysłami. Z ubolewaniem jednak stwierdzam, iż coraz mniej jest takich pozycji, które rzeczywiście niosą ze sobą jakąkolwiek wartość. Wyszukiwanie literackich perełek i zwracanie na nie uwagi to moja misja, której kolejnym krokiem jest właśnie opis nowowydanej powieści autorstwa Małgorzaty Karoliny Piekarskiej. Pierwsza rzecz, która z pewnością przykuje wzrok każdego czytelnika, to szata graficzna książki. Piękna okładka i bogate ilustracje z pewnością pobudzą wyobraźnię niejednego młodego odkrywcy literackiego świata. Świetny język publikacji w połączeniu z genialną kreacją postaci, wywołują prawdziwy zachwyt i podziw dla literackiego kunsztu autorki. Jak się jednak okazało, największym bogactwem książki jest sama jej treść.

Rafał, młody harcerz, uczeń jednego z warszawskich gimnazjów, poznaje pewnego dnia tajemniczą, czarnoskórą piękność. Alicja, bo tak ma na imię, jest szykanowana przez osiedlowych chuliganów. Na początku roku szkolnego Rafał próbuje dowiedzieć się, do której szkoły uczęszcza nieznajoma. Jak się okazuje w tym roku szkolnym będą chodzili do jednej klasy, co więcej – będą siedzieć w jednej ławce. Początkowo nieufna i zamknięta w sobie Alicja dzięki pomocy kolegi i nowych znajomych z harcerstwa powoli otwiera się na świat i zyskuje większy dystans do siebie oraz otoczenia. Ich spokojną, gimnazjalną rzeczywistość burzy znalezienie kilku egzotycznych gadów, które zupełnie niepodziewanie uwikłają ich w przestępczy świat nielegalnego handlu zwierzętami. Rafał wraz z przyjaciółmi rozpoczyna śledztwo, które nieraz narazi ich na wielkie niebezpieczeństwo.

Powiedzieć, że jestem zachwycona tą książką, to jak nie powiedzieć nic. Jak już wspomniałam, od jakiegoś czasu poszukuję na „dziecięcym” rynku wydawniczym najlepszych perełek i ta książka zdecydowanie jest jedną z nich. Publikacja Małgorzaty Karoliny Piekarskiej to najlepsza odpowiedź na potrzebę wsparcia rozwoju dziecięcej wyobraźni, pewności siebie i poczucia własnej wartości w przekonaniu, że nawet nasze małe pociechy mogą robić wielkie rzeczy. Książka uczy samodzielności, tolerancji dla odmienności i koleżeńskości, przypomina o wartości harcerstwa, które w dzisiejszych czasach często spychane jest na margines. Jednak przede wszystkim przekonuje, że każdy bez względu na wiek, pochodzenie, sytuację rodzinną może zmieniać świat wokół siebie, bo wszystko, co jest do tego niezbędne, ma już w sobie – w swoim sercu i wewnętrznej odwadze.

To niesamowite, ile cudowności można znaleźć w niepozornej książce dla dzieci. Zachęcam Was gorąco do zaopatrzenia w tę pozycję biblioteczek Waszych pociech. Jestem przekonana, że już niedługo zobaczycie tego efekty.

Małgorzata Karolina Piekarska, „Dzika”, Wydawnictwo Nasza Księgarnia 2017

Autor: Katarzyna Kubiak

Źródło: http://kochanamama.pl/dzika_recenzja

31 lipca 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Kolejna recenzja „Dzikiej”

Ukazała się kolejna recenzja mojej wznowionej po 10 latach powieści „Dzika”. Jak się okazuje książka nie straciła na aktualności.

„Trzymająca w napięciu opowieść sensacyjno detektywistyczna z ważnym zagadnieniem handlu i przemytu zwierząt, rasizmu, uprzedzeń, sztuki tolerancji i akceptacji odmienności.
Na Saskiej Kępie pojawia się czarnoskóra ładna Alicja. Szybko zwraca uwagę swoim wyglądem. Adaś jest głównym jej dokuczalskim, Rafał dobrym jej duchem od początku do końca. Gdyby komuś wydawało się, że młodzi żyją beztrosko, to czytając tę powieść przekonają się, że tak nie jest. Poruszony zostaje tu problem nietolerancji i niewyszukanych obelg w stosunku do Alicji o ksywie Dzika, a nawet przemocy fizycznej („ludzie nie lubią inności”). Problem taty alkoholika i niepełnych rodzin, pojednania po latach. Budowanie relacji z rówieśnikami, istnienia w grupie, sztuki porozumiewania się. Emocje, dojrzewaniu do przyjaźni i miłości. Samodzielne radzenie sobie z problemami. Wchodzenie w dorosłość. Przemyt i handel egzotycznych zwierząt. Konwencja CITES. Drobne kradzieże i osiedlowe czarne charaktery.
Alicja szybko pokonuje barierę i wchodzi do grupy harcerskiej dzięki zaproszeniu przez Rafała. Jak co roku harcerze muszą znaleźć motyw przewodni swoich działań. Tak się składa, że na działkach Alicja znajduje żółwia niewiadomego pochodzenia. A potem ciąg zdarzeń wymyka się spod kontroli, niepostrzeżenie nabiera tempa i trzyma w napięciu. Śpioch musi być ukrywany. Problemy się piętrzą, niewyjaśnione tropy i zagadki wymagają zbiorowej pracy i współdziałania całej grupy. Harcerze zrobią wszystko, by odkryć dziwne zachowanie podejrzanych osób i pojawiających się na działkach dzikich zwierząt. Sensacyjne odkrycia, poszukiwania, kryminalistyczne działania, kłopotliwe powikłania przestępcze.
I kto tu jest dziki? Ten kto ma inny kolor skóry, kto dokucza i obraża, bo nie potrafi inaczej, czy może ten kto boi się i nie toleruje inności, a może przemytnicy działający pod wpływem strachu?
Wspaniale napisana, jak dawny Niziurski, Ożogowska czy Makuszyński. Chętnie sięgnę po inne książki tej autorki.”

Autor: Bibi

Źródło: http://madebybibi.blogspot.com/2017/07/dzika.html